11 Marca 2010 |
Czwartek |
Imieniny obchodzą: Benedykt, Drogosława, Edwin, Kandyd, Konstanty, Konstantyn, Prokop, Rozyna, Sofroniusz |
INFOLINIA SKYPE : podatek2009 E-mail : rozliczenia@hotmail.com 22 marca 2010 roku skatteetaten zaczyna rozsyłać wstępne rozliczenia podatkowe (selvangivelsen). Od dnia 23 marca można będzie składać zeznania elektronicznie. Do rozliczenia ...
Zapraszamy od poniedzialku do piatku godz:15.00-19.00 Centrum Polacy.No jest otwarte dla klientow tylko po wczesniejszej rezerwacji terminu konsultacji Telefon : +4799861630 / +4795217107 BiuroAdres : Bedriftsmegling ASAkersgata 16 pietro III...
Zapraszamy od poniedzialku do piatku godz:15.00-19.00 Centrum Polacy.No jest otwarte dla klientow tylko po wczesniejszej rezerwacji terminu konsultacji Telefon : +4799861630 / +4795217107 BiuroAdres : Bedriftsmegling ASAkersgata 16 pietro III...
tel.: 0047 95 217 101 | 0047 99 861 630...
tel.: 0047 95 217 101 | 0047 99 861 630...
Sklepy firmy POLONUS AS w Drammen i w Oslo w ciagu zaledwie szesciu miesiecy swojego istnienia staly sie glownym zrodlem zaopatrzenia w polska zywnosc dla ...
Mieszkasz w Norwegii i wynajmujesz mieszkanie? Teraz przyszedł korzystny czas na zakup wlasnego mieszkania. Jeśli pracujesz w Norwegii dłużej niż 1 rok,posiadasz stale dochody to zadzwon do naszego biura-wszystkie formalnosci zwiazane z kr...
|
Głosy tragedii. "On chciał umrzeć ze swoją rodziną" |
|
|
|
| Wpisany przez Administrator |
| piątek, 15 stycznia 2010 15:08 |
Ciała leżące przed szpitalem w zniszczonej stolicy Haiti, Port-au-Prince Cudem przeżyli ogromny kataklizm. Niszczycielska siła zrównała z ziemią całe miasta. Na tym, co zostało z ulic, leżą stosy ciał. Panuje całkowity chaos, ci, którzy toczą bezlitosną walkę z czasem opadają z sił. Matki płaczą za utraconymi dziećmi, cierpienie ojców jest ciche. Świadkowie tragedii dzielą się z nami tym, co zobaczyli na własne oczy.
"Ocalonym grozi epidemia" - czytaj więcej w serwisie Biznes Był ogromnie wdzięczny, że był w stanie wyciągnąć żywego chociaż jednego syna. Chciał iść gdziekolwiek, byle nie wracać do Port-au-Prince. Wtedy musieliśmy mu powiedzieć, że musi wrócić do tego piekła, z którego właśnie przybył. Nogi jego syna trzeba amputować, aby dziecko mogło przeżyć. Jeden z przyjaciół Enocha został uwięziony wewnątrz swego domu ze swymi dwoma braćmi oraz matką. Wszyscy zginęli, poza nim, więc ludzie próbowali go ratować. Krzyczał na nich, by przestali i zostawili go samemu sobie. Chciał po prostu umrzeć ze swoją rodziną. Kiedy zapytali go, co mogą mu zrzucić, zanim go wydobędą, powiedział, że chce tylko broń, żeby mógł się zabić. Większość miasta jest zniszczona i trzeba będzie ją zrównać z ziemią. Wszędzie leżą tysiące, tysiące ciał zabitych. Słyszeliśmy, że zaczęto kopać już masowe groby w rejonach wysypiska śmieci. -- Licia Betor, która pracuje w Centrum Ratunkowym Real Hope For Haiti (z ang. Prawdziwa Nadzieja dla Haiti). Na własne oczy widzi zniszczenia na Haiti, a pacjenci przychodzą do jej ośrodka błagając o pomoc. Czwartek, 14 stycznia – Łóżka pełne gruzu i kamieni Wróciłem tego dnia znowu do wioski i poszedłem do tak wielu domów, które są zupełnie zniszczone. Nigdy nie będziemy w stanie wybudować tutaj każdemu nowego domu. Tak jest wszędzie. Wpuszczali mnie do swoich domów, w których łóżka były pełne gruzu i kamieni. Ich kuchnie, które już wcześniej były bardzo ubogie, teraz nie mają nawet ścian. Ludzie śpią na ulicach, ponieważ czują się tam bezpieczniej, niż w swych własnych domach. Jest źle. Te chatki z błota są pochylone, a domy z kamienia mają ogromne dziury, ściany się przewracają, a szczeliny są tak duże, że można przez nie przejść. Jestem taki zmęczony, ale muszę być silny dla tych ludzi. Jest tutaj taka kobieta, która u nas sprzątała. Poszedłem do jej domu. Ma piątkę dzieci, a jej dom jest pełen skał. Powoli zaczęła go sprzątać, ale wciąż śpi na ulicy. Oh, prawie zwaliło mnie na kolana, kiedy wszedłem tam, myśląc o tym, że ona pomagała mi wcześniej, a jej dom jest w takim strasznym stanie. Powiedziałem jej, jak bardzo jest mi przykro i, że nie miałem pojęcia, że jej dom został tak zniszczony. Poczułem w głębi serca, że muszę zrobić coś więcej. -- David McDaniel jest dyrektorem organizacji typu non-profit, Children's International Lifeline, która pomaga żywić i kształcić dzieci na Haiti. Czwartek, 14 stycznia, godzina 13:24 czasu lokalnego: "Boże, nie wytrzymam już dłużej" Widziałam pracowników Haitańskiego Czerwonego Krzyża próbujących ratować kogoś, kto był uwięziony pod zawalonym betonowym budynkiem i wciąż żył. (To trwało dwa dni). Kiedy tak stałam tam słuchając, słyszałam, jak ludzie wokół rozmawiają. Pierwsze dziecko kobiety zostało wyciągnięte z gruzów martwe, jego ciało leżało w worku na ciała przede mną. Kobieta rozpaczała z powodu śmierci tego dziecka. Ale siedziała tam, trzymając się kurczowo swojego męża, ponieważ wiedziała, że pod gruzami jest wciąż jeszcze żywe jej drugie dziecko. Akcja ratunkowa trwała długo. Zapach śmierci sprawił, że wszyscy przykryliśmy usta, aż w końcu ktoś przyniósł butelkę z formaldehydem i spryskał worek z ciałem. Czekaliśmy i czekaliśmy, podczas gdy ludzie wciąż kopali. Po pewnym czasie, wreszcie zaczęli przekazywać wodę, ponieważ najwyraźniej do kogoś dotarli. Czas dalej mijał…. Ale kiedy akcja ratunkowa była kontynuowana, dziecko umarło. Kiedy podali w końcu tę wiadomość, matka płakała i krzyczała: "Bondye! Mwen pa kapab fe anko!" ("Boże, nie wytrzymam już dłużej!"). W mojej głowie przewinęły się szybko obrazy kobiet rodzących swoje dzieci… "Bondye... Mwen pa kapab fe anko! Mwen pa kapab fe anko! Mwen pa kapab fe anko!". -- Gwenn Goodale Mangine, opiekunka w sierocińcu w mieście Jacmel na Haiti, pracuje dla organizacji misyjnej "Joy in Hope". Czwartek, 14 stycznia, godz. 11:12 czasu lokalnego: Mieszkając na ulicach Ulice są teraz domem dla całej populacji… Nie trzeba nigdzie jechać, by zobaczyć zniszczenia, gdziekolwiek pójdziesz, zobaczysz coś, co nie jest normalne.. często cierpienie jest ciche. -- Richard Morse z Port-au-Prince Haiti, Twitter Czwartek, 14 stycznia, godz. 8:13 czasu lokalnego: Bez telefonów, bez prądu "Telefony wciąż nie działają. W Jacmel nie ma prądu i tak pewnie będzie jeszcze przez długi czas, mamy generator, który działa tylko nocą żeby oszczędzać paliwo. Nasza sieć internetowa nie działa a internet nie jest zbyt silny, nie można korzystać ze skype'a ani prowadzić rozmów video. Wiem, że wszyscy martwią się o swoich przyjaciół i rodzinę. robimy co w naszej mocy, aby odpowiedzieć wszystkim, ale mamy ograniczoną liczbę godzin w ciągu dnia i próbujemy też upewnić się, że również o nasze rodziny ktoś się troszczy w tych strasznych chwilach". -- Gwenn Goodale Mangine, opiekunka w sierocińcu w mieście Jacmel na Haiti, pracuje dla organizacji misyjnej "Joy in Hope". Czwartek, 14 stycznia, godz. 8:00 czasu lokalnego: "Jest tak wiele ciał" Ciała zmarłych przeciągane są tylko na bok drogi, przykrywane czymś i tak zostawiane. Nie mieszkamy w rejonie, który ucierpiał najbardziej, ale nawet tutaj jest tak wiele zabitych. Wszystko na Haiti (przed trzęsieniem) działało w oparciu o generatory, przetworniki i akumulatory - czasami (przed trzęsieniem) mieliśmy prąd miejski. Teraz nie ma prądu. Firmy internetowe muszą wykorzystywać olej napędowy i generatory, aby ich sieci działały. To pewnie nie będzie trwało wiecznie… przyszło i pójdzie. Zrobimy, co w naszej mocy, by utrzymać kontakt. Ale olej napędowy wyczerpie się szybko i będziemy musieli znaleźć jakiś inny sposób komunikacji. Módlcie się. -- Tara i Troy Livesay, para Amerykanów kierujących chrześcijańską organizacją misyjną na Haiti, World Wide Village. Jacmel, Haiti. Zrodlo oraz tłumaczenie: Onet.pl
Dodaj do ulubionych
Podziel się z innymi
Poleć
Wyświetleń: 187 Komentarze (0)
![]() Napisz Komentarz
Musisz sie zalogowac aby dodac komentarz, zarejestruj sie jesli jeszcze nie masz konta
|